Rozmaitosci

czwartek, 18 grudnia 2014

                                                  Blog nieczynny

 

09:45, credit-suisse , Rozmaitosci
Link

Zalecenia KNF w sprawie

polityki dywidendowej

neutralne, mogą ograniczyć


dywidendę w ING (opinia)

Zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie

 
polityki dywidendowej banków pozostają bez

wpływu na oczekiwania wypłaty dywidendy, mogą

 jednak ograniczyć jej poziom w ING Banku Śląskim.

Kamil Stolarski, BESI

 "Czuję lekki niedosyt w przypadku ING BSK: bank ma wyższe ratingi niż Pekao
czy Bank Handlowy, ale w wyniku nieoptymalnej struktury kapitałów nie będą mogli
wypłacić więcej niż 50 proc. zysku. Mają tylko wysokojakościowy kapitał, a nie
mają długu podporządkowanego, przez co brakuje im 1,3 punktu procentowego do CAR
na poziomie 15,5 proc.

 Przed mBankiem z kolei otworzyła się perspektywa wypłaty nawet 100 proc.
zysku po wypłacie 59 proc. z zysku za 2013 rok. Ja oczekuję, że bank wypłaci 75
proc., co oznaczałoby atrakcyjną i solidną stopę dywidendy na poziomie 4,5
proc..

 Konsensus rynkowy zakłada wypłatę 62 proc. zysku w mBanku i 60 proc. w ING
BSK. Ta ostatnia liczba będzie musiała być zweryfikowana w dół.

 W przypadku innych banków, w tym Pekao, Banku Handlowego, czy PKO BP
rekomendacja KNF jest neutralna".

 Michał Konarski, DM mBank (komentarz poranny)

 "Z banków ważnych systemowo Bank Pekao będzie mógł wypłacić do 100 proc.
zysku netto, zaś PKO BP do 50 proc. zysku netto. Jeżeli potraktujemy pozostałe
banki jako mniej istotne systemowo, to wszystkie, łącznie z GNB, będą mogły
wypłacić dywidendę z zysku za 2014 rok.

 Niemniej jednak, oczekujemy, iż jedynie Bank Pekao oraz Bank Handlowy wypłacą
100 proc. zysku netto, zaś pozostałe 60 proc. w przypadku ING BSK, 50 proc. w
przypadku PKO BP, Banku Millennium oraz BZ WBK oraz 0 proc. w przypadku GNB oraz
Alior Banku. Nie uważamy, aby wiadomość miała istotny wpływ na notowania banków
w dniu dzisiejszym".

 Artur Iwański, DM PKO BP (raport poranny)

 "Informacja nie wpływa na nasze oczekiwania wypłaty dywidendy przez banki
przez nas analizowane, tj. 98 proc. dla Banku Handlowego, 95 proc. dla Pekao, 65
proc. dla mBanku i ING, 50 proc. dla BZ WBK i Millennium oraz 0 proc. dla Alior
Banku".

 -----------------

Komisja przedstawiła we wtorek stanowisko w sprawie polityki dywidendowej
instytucji finansowych.

 Komisja dopuściła przeznaczenie na dywidendę 100 proc. zysku osiągniętego w
2014 roku bankom ze znaczącym udziałem w rynku depozytów, Tier 1 wyższym od 12
proc., wskaźnikiem CAR powyżej 15,5 proc. i oceną BION 1-2.

 Z kolei banki, ze znaczącym udziałem w rynku depozytów niefinansowych ze
wskaźnikiem CAR 12,5-15,5 proc. mogą wypłacić do 50 proc. zysku wypracowanego w
2014 r.

 Pozostałe banki mogą wypłacić do 100 proc. zysku wypracowanego w 2014 r., gdy
między innymi ich współczynnik Tier 1 jest wyższy od 9 proc., łączny
współczynnik kapitałowy jest wyższy od 12,5 proc., a BION wynosi 1-2.

 KNF oceniła, że banki, które nie spełniają kryteriów wypłaty dywidendy,
całość zysku osiągniętego w 2014 r. powinny zaliczyć do kapitałów. (PAP)

 eb/ jtt/

Depesza pochodzi z biznes.pap.pl z 03.12.2014 13:29

------------------------------

Nie mam ani czasu ani checi,zeby spytac ludzi

z BESI co jest atrakcyjnego w dywidendzie z mBanku

w "solidnej wysokosci + 4,5 % " gdy bez trudu mozna

dostac o wiele wiecej na innych,duzych i dobrych

spolkach,a wzmiankowany powyzej

Bank Handlowy dal + 6,06 % ,(7,15 zl)

dlatego przytaczam tylko te informacje.

------------------------

Ceny ropy spadaja w dalszym ciagu i jak

oceniaja to specjalisci z USA ,moga spadac

dalej nawet przez 1,5 roku,co wykonczy Rosje

(i nie pomoga tu zadne oszukancze sztuczki

z utajnieniem bilansow bankow) ale takze kraje

OPEC.I nie pomoze tu nawet ew. zmniejszenie

przez nie wydobycia bo wiadomo juz teraz,ze

USA zmierzaja szybko w kierunku

samowystarczalnosci z ropa,tak jak zrobily to

juz z gazem.Z ogromnego importera gazu staly sie

teraz wielkim eksporterem zbijajac jego ceny.To samo

zapewne stanie sie z ropa,ktorej sa tam kolosalne zasoby

w roznego rodzajuz lozach,a szelf kontynetalny jeszcze

nawet nie zostal naruszony.

--------------------------

Wczorajsze wystapienie szefowej FED ,ze dlugo jeszcze

nie powinno byc zadnych zmian w stopach wywolalo

entuzjazm i najwieksze wzrosty na NYSE w tym roku.

Dzis mamy ciag dalszy i rozpedem takze na GPW.

Mocno rosna Pekao i Handlowy ktorych inwestorzy

entuzjastycznie przyjeli ocene KNF z ktorej wynika,ze

te 2 banki moga wyplacic nawet caly zysk na dywidende.

Z konsolidacji ,dlugiej juz ,nie moze sie wydostac

PZU ale zmiany sa wystarczajace do D.T. jesli ktos

to lubi.PZU ma cene docelowa ponad 520 zl i podobnie

jak ostatnio to tylko kwestia czasu,kiedy znowu ja osiagnie,

choc nie bedzie to "zaraz".Tymczasem wciaz trwa

przeciaganie liny pomiedzy podaz i popytem a kazdy

dzien bez wyjscia ponad cene 470-475 zl zwieksza szanse

na wieksze spadki w rejon 460 zl.Widac to dokladnie na

wykresie z 45 dni.





-------------------------

Juz tylko 3 najblizsze sesje zostana uwzglednione

w rozliczeniu za ten,2014 rok.Piatek,

poniedzialek i wtorek,przy czym sesja wtorkowa

moze zostac skrocona .



09:44, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
wtorek, 16 grudnia 2014

Katastrofalny spadek kursu rubla
IAR - Biznes
16 Gru 2014,
13:41


16.12.2014 (IAR) - Katastrofalny spadek kursu rubla. Za euro
trzeba już płacić w Moskwie sto rubli, a za dolara 80.

Rubel stał się najsłabszą walutą świata. W rankingu najmocniej tracących w
tym roku do dolara wyprzedził nawet ukraińską hrywnę. Dziś kurs rubla spadł o 20
procent, a od poczatku roku o 60 procent.

Rynki nie przejęły się wczorajszą decyzją Banku Rosji w sprawie podwyżki stóp
procentowych prawie o 10 punktów. Rubel zalicza kolejne spadki. Giełda dołuje, a
największe spółki surowcowe tracą po kilka procent. Wśród największych spadków
są walory takich gigantów jak Sbierbank Rossii.

Rosji nie pomaga sytuacja na rynkach surowcowych. Ropa jest najtańsza od 2009
roku. Za baryłkę surowca Brent z dostawą w styczniu trzeba płacić poniżej 60
dolarów.

Interfax/Internet/IAR wcz./Siekaj/zr

---------------------------------

I wazne przypomnienie:

23 grudnia 2014 roku to ostatni dzień,

 w którym mamy szansę na zrealizowanie

 transakcji, która zaksięguje się do

 informacji podatkowej za rok 2014

 (dla rynku akcji).

 =================

14:05, credit-suisse , Rozmaitosci
Link

Wczorajsza sesja az z nadmiarem wypelnila

wskazania MACD ,choc przez wiele godzin na

GPW wydawalo sie,ze utrzymamy slabe wzrosty.

Jednak degradacja Ford'a opublikowana przez

Deutsche Bank spowodowala spadek cen jego

akcji o 5 % a wiadomosci z Grecji o rosnacych

szansach na przedterminowe wybory dopelnily

reszty.Ford przerobil swoj szlagier,furgonetke

F-150 dajac jej teraz nadwozie z aluminium,

co spowodowalo zmniejszenie masy pojazdu

az o 350 kg i podniesienie jego trwalosci.A jednak

to nie wystarczylo,zeby zignorowac D.B.

Dzis raczej nie powinno byc powtorki

z duzymi spadkami choc moge sie pomylic,

a wczoraj korzystajac z

okazji kupilem z nudow troche akcji PZU,ale

tylko troche,bo licze,ze bedzie okazja na jeszcze

taniej niz 474 zl z kawaleczkiem.Poza tym

do chwili przed prawem do dywidendy (A bedzie

znowu tlusta) jest jeszcze mnostwo czasu

na zakupy.

(

Analitycy Domu Maklerskiego PKO BP w
raporcie z 17 września podtrzymali rekomendację „kupuj” dla akcji PZU. Cenę
docelową ustalili na 520 zł.

Analitycy DM PKO BP podnieśli oczekiwania odnośnie dywidend w najbliższych
latach. Na lata 2015 i 2016 zakładają 84-proc. poziom wypłaty zysku
skonsolidowanego (za rok poprzedni) oraz wypłatę pozostałej części ogłoszonej
dywidendy z kapitału (łącznie 1,3 mld PLN: 570 mln zł w 2015 i resztę w 2016). W
efekcie spodziewają się, że dywidendy na akcję wypłacone w 2015 i 2016 wyniosą
odpowiednio 37,6 zł i 36,5 zł, co implikuje stopy dywidendy 8, proc. i 7,8 proc.
(najwyżej spośród grupy porównawczej). )

Rosja jak za czasow Reagana jest coraz

bardziej dociskana finansowo i doszlo do tego,

ze szumnie zapowiadane wydatki na "nowe rodzaje broni"

w wysokosci prawie 10 mld zostaly oficjalnie

przesuniete "na lata pozniejsze".Na Kremlu

Putin usunal twardoglowych doradcow i rosnie szansa

na uspokojenie sytuacji,chyba ze Putin zacznie

mocno tracic popularnosc przez rosnace ceny

i inflacje;wtedy moze wykonac kolejny niemily ruch.

Na GPW juz prawie mamy Swieta i jak pisalem

wczesniej (ze nie oczekuje w tym roku rewelacji)

nie ma juz czasu na znaczace wzrosty.A i przyszly rok

bedzie raczej rokiem stagnacji,bo ewentualna korekta

i ew. wzrosty zapewne sie zrownowaza w skali 12

miesiecy.

------------------------------

 

Mocna przecena na giełdach w Niemczech i USA

- perspektywy średnioterminowe dla DAX,

 SP500 i EURUSD
15
Gru 2014, 13:30


Za temat numer jeden ubiegłego tygodnia należy uznać
gwałtowny zwrot na głównych rynkach akcji, na czym ucierpiała również giełda
polska. We wtorek rynkiem rządziła awersja do ryzyka - indeksy w Chinach we
wtorek silnie spadły - indeks w Szanghaju o 5,4% - a indeksy w Grecji traciły aż
13% z powodu rosnącego prawdopodobieństwa, że może dojść do wcześniejszych
wyborów. Oczekiwania co do stóp FED zostały złagodzone a dolar stracił na
wartości wobec większości walut, w tym do euro. Ciekawa na tym tle postrzegamy
zmianę retoryki odnośnie spadków cen ropy. O ile dotychczas rynek
jednokierunkowo podkreślał, że tania ropa (Crude: CL.F,
55.98 +0.36%, News, Brent: SC.F, 60.85 +0.48%, News)
to dobry sygnał dla rozwoju gospodarczego dzięki niższym kosztom produkcji to w
minionym tygodniu pojawiły się odwrotne interpretacje - tania ropa i mniejsze
wydobycie jest sygnałem, że popyt globalny nie potrzebuje tak dużej ilości ropy
i tak komentatorzy amerykańcy tłumaczą spadki indeksów w USA. Negatywny
sentyment utrzymywał się przez cały tydzień z wyjątkiem sesji czwartkowej, na
której rynki odreagowały chwilowo spadki. Najważniejsze indeksy DAX i SP500 w
skali tygodnia mocno zniżkowały. Na poniższym wykresie prezentujemy skalę
spadków i zmiany pozycji cyklicznych na obu rynkach.



Indeks giełdy amerykańskiej SP500 wygenerował sygnał sprzedaży już w środę a
obecnie w układzie dziennym wskazówka kompasu inwestycyjnego sygnalizuje, że
jesteśmy w fazie wczesnego trendu spadkowego. Nie lepiej sytuacja wygląda na
niemieckim DAX. Ten indeks również w minionym tygodniu wszedł w fazę dystrybucji
a w wskazówka kompasu inwestycyjnego sygnalizuje ruch kierunku wczesnego trendu
spadkowego. Taki układ cykliczny oznacza, że to dopiero początek spadków.
Scenariusz odreagowania jest jak najbardziej prawdopodobny.

W bieżącym tygodniu mamy posiedzenie FED. Rynki są zapatrzone w świetne dane
gospodarki amerykańskiej. W tym kontekście zakłada się, że komunikat FED
powinien być optymistyczny. Pytanie czy pojawią się mocniejsze spekulacje o tym,
kiedy FED zacznie podwyższać stopy procentowe, co może działać pozytywnie na
USD, ale negatywnie na indeksy giełdy amerykańskiej. Z drugiej strony słabe dane
makro w strefie euro oraz mała popularność pożyczek TLTRO na czwartkowej aukcji
mogą skłaniać EBC to większej aktywności słownej pod kątem zwiększania podaży
pieniądza. Co w takim razie z EURUSD?. W naszej ocenie mimo powszechnych opinii euro ma
większe szanse na kontynuowanie wzrostu w średnim terminie. Aktualna pozycja
cykliczna wskazuje, że EURUSD
(EURUSD, 1.24523 +0.07%, News) znajduje się w fazie akumulacji. EURUSD
jest po mocnej przecenie i od dłuższego czasu zyskuje do dolara ale na razie
wolno.



W oparciu o wskazania kompasu inwestycyjnego w średnim terminie zakładamy
kontynuację spadków na giełdzie amerykańskiej i niemieckiej oraz wzrosty na
parze walutowej EURUSD. W odniesieniu do indeksów w ten scenariusz wpisuje
się również odreagowanie wzrostowe ubiegłotygodniowych spadków.

(InvestTracer.com)

-------------------------

Zajrzalem teraz na GPW ( 13.40 czasu W-wy)

i okazuje sie ze bylem zbytnim optymista,

poniewaz spadki sa jednak duzo wieksze

niz ok. 1 % ktorego sie spodziewalem.

Widze tez,ze wczesniej bylo jeszcze gorzej.

Ae to i tak nic w porownaniu z Wegrami,

gdzie teraz indeks spada o prawie 6 %

i z Moskwa gdzie RTS traci prawie 17 % !!!,

a to juz jest panika i niejaki Putin musi

miec nietega mine i swedzenie na szyi.

Na szczescie,jak pisalem juz kiedys troche

wczesniej,jestem juz bez akcji,pomijajac

50 szt. PZU kupione wczoraj po 474,20 zl.

PZU trzymalo sie dzis mocno ale teraz tez

jest juz na malym minusie,ustawilem sie na

kupno po nieco ponad 467 zl,ale watpie,

czy dzis spadnie do tego poziomu.



 

06:19, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
czwartek, 11 grudnia 2014

Debata PAP Biznes:

 GPW może lekko rosnąć

 w 2015 roku, uwaga na

 banki i energetykę


PAP / Marcin Obara

Warszawska giełda może w 2015 r

oku lekko zyskiwać, ale skala

wzrostów raczej nie przekroczy

 10 proc.

 Uwaga inwestorów będzie

 koncentrować się na spółkach

dywidendowych, pewnym ryzykiem

 są wyniki banków i energetyki -

uważają uczestnicy debaty PAP

 Biznes "Strategie rynkowe TFI

 na 2015 rok".

W poniedziałkowej debacie poświęconej aktualnej sytuacji makroekonomicznej i jej przełożeniu na rynki finansowe udział wzięli przedstawiciele Skarbiec TFI, Union Investment TFI, Metlife TFI, Aviva Investors Poland TFI oraz TFI PZU.

 "Jesteśmy optymistycznie nastawieni do warszawskiej giełdy, chociaż oczywiście są istotne czynniki ryzyka. Głównego ryzyka upatrywałbym w eskalacji konliktu na Ukrainie, chociaż bezpośredni jego wpływ na polską gospodarkę już miał miejsce wcześniej" - powiedział Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI. 

 "Stopa zwrotu na koniec 2015 roku z inwestycji w szeroki indeks może sięgnąć 10 proc., na więcej trudno liczyć" - dodał.

 Kilkuprocentowych wzrostów na GPW oczekuje też w przyszłym roku Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

 "Od dwóch lat GPW nie jest mocna i nie widzę przesłanek, żeby miała dramatycznie przyspieszyć. Jesteśmy jednak nastawieni pozytywnie do warszawskiej giełdy, chociaż to będzie niski zwrot, poniżej 10 proc., 7-8 proc. to maksimum" - powiedział Jakubowski.

 "Pozytywni jesteśmy zwłaszcza w stosunku do dużych firm, w sektorze małych i średnich spółek też będą ciekawe akcje, które dadzą duże stopy zwrotu, ale jako całość trudno być optymistą" - dodał.

 W opinii Grzegorza Latały, dyrektora inwestycyjnego Aviva Investors Poland TFI, stopa zwrotu na poziomie 10 proc. w 2015 roku będzie bardzo dobrym wynikiem.

 "Jeśli sytuacja makro za granicą nie zaskoczy, a globalne rynki zanotują umiarkowane wzrosty rzędu 5-10 proc., to środowisko będzie sprzyjało polskiej giełdzie i ma ona szansę na delikatnie lepsze wyniki niż inne giełdy w naszej części Europy" - powiedział Latała.

 Mniejszym optymistą jest Wojciech Mazurkiewicz, główny strateg ds. rynków globalnych TFI PZU. W jego opinii, przeważają czynniki ryzyka, które mogą ciągnąć giełdę w dół.

 "Większe czynniki ryzyka są po stronie spadków. Z jednej strony mamy EBC i oczekiwanie na QE, z drugiej - potencjalne zacieśnienie polityki monetarnej w USA plus eskalację konfliktu na Ukrainie" - powiedział Mazurkiewicz.

 "Z tyłu głowy trzeba mieć ryzyko polityczne w Unii Europejskiej, więc na ewentualnych globalnych zachwianiach możemy stracić" - dodał.

 Uczestnicy debaty PAP Biznes zgodnie wskazują, że przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych kluczowa w przyszłym roku będzie odpowiednia selekcja spółek. Dobrym wyborem mogą okazać się spółki dywidendowe.

 "Obstawialibyśmy spółki dywidendowe, w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, a nie tylko w Polsce" - powiedział Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

 "Jesteśmy pozytywnie nastawieni do akcji, szczególnie do spółek dywidendowych. Sytuacja w poszczególnych sektorach może być dosyć zróżnicowana, więc istotna będzie selekcja" - dodał Tomasz Karsznia, zarządzający portfelem akcji Metlife TFI.

 Zdaniem Grzegorza Zatryba, głównego stratega Skarbiec TFI, w przyszłym roku w wynikach giełdowych spółek widoczne zaczną być skutki ożywienia gospodarczego i solidnego wzrostu PKB. Podobnie uważa Grzegorz Latała, dyrektor inwestycyjny Aviva Investors Poland TFI.

 "Polska gospodarka będzie pomagała wynikom giełdowych spółek w 2015 roku" - powiedział Latała.

 W opinii uczestników debaty, w 2015 roku pod presją mogą znaleźć się spółki z tych sektorów, które mają najmocniejszy wpływ na indeksy, czyli finanse i utilities.

 "Sektor przemysłowy i usług powinny poprawiać wyniki. Pewne ryzyka są po stronie banków i energetyki" - powiedział Latała.

"Trzeba będzie przeprowadzać selekcję w ramach sektorów. Pod górkę będą miały np. banki, które spadki zysków z obligacji będą musiały nadrabiać wolumenami kredytów, umacniać się będzie presja na wynik prowizyjny. Z drugiej jednak strony sektor bankowy, jako największy na naszej giełdzie, może skorzystać na ogólnie pozytywnym nastawieniu do rynków akcji, a inwestorzy mogą wyprzedzająco myśleć, co się wydarzy w 2016 roku i wtedy również sektor finansowy może wyglądać lepiej" - uważa Tomasz Karsznia, zarządzający portfelem akcji Metlife TFI.

 W podobnym tonie wypowiada się wiceprezes Union Investment Zbigniew Jakubowski. Jego zdaniem, sektor energetyczny może być zmuszony do wsparcia znajdującego się w trudnej sytuacji górnictwa, a to odbiłoby się na jego wynikach.

 "Będziemy mieli sektory, np. finansowy, które będą miały pod górkę. Sytuacja sektora utilities również będzie trudna, przyszły rok to rok podwójnych wyborów, prezydenckich i parlamentarnych, więc w takiej sytuacji raczej krzywda górnikom się nie stanie" - powiedział Jakubowski. (PAP)

 

pr/ ana/

-------------------

Wielu klientow TFIO kieruje sie w swoim

wyborze wynikami historycznymi funduszow

i trudno sie im dziwic.Jednak to rzadko sie

sprawdza i wiele osob gorzko potem zaluje

wyboru.Tak jest w funduszach BPH ,chocby

Funduszu Dynamicznych Spolek,ktory w 2007

roku doszedl prawie do 120 zl a dzis od miesiecy

jak zaklety oscyluje w przedziale 47-50 zl.

To samo fundusze Aviva,chocby Malych Spolek

i Nowych Spolek.W 2007 roku mialy po

roku chyba ok. 120 % zysku lub lepiej,dzis

od miesiecy drepca w miejscu i czesto traca

nawet gdy gielda idzie w gore.To samo

baznadziejny fundusz PKO BP Akcji Azji

i Pacyfiku,od miesiecy a moze i lat wciaz ma ponad

30 % straty w stosunku do swojej ceny startowej

z roku 2006 !!!!

Prafrazujac slynne powiedzenie Pilsudskiego

wygloszone niegdys w Sejmie : "Kury wam

szczać prowadzać,zarzadzajacy z tych funduszy a nie

inwestycjami sie zajmowac".I ci ludzie,ktorzy

zmarnowali miliony swoich klientow,bez pojecia i

bez pomyslu,wciaz zajmuja wysokie stanowiska

i bez mrugniecia okiem biora wysokie pensje ,

premie i nagrody.



12:27, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
środa, 10 grudnia 2014

W ostatnim wpisie w kolumnie

 "analizy na tydzien"

napisalem,ze moim zdaniem lepiej sie juz

trzymac od akcji z daleka,do konca roku.

Mielismy potem wczorajsze spadki a

dzis na razie ciag dalszy.Nie wiedzialem

jeszcze wtedy,ze pojawi sie znowu

sprawa Grecji i wczesniejszych wyborow

prezydenckich a moze i parlamentarnych,

co pociagneloby za soba z duzym

prawdopodobienstwem jeszcze wieksza

wygrana Syrizy i moze nawet zerwanie

wspolpracy z MFW a moze i Unia.Wtedy

nieodwolanie pozegnalibysmy Grecje

a sama Unia rownie nieodwolalnie

stoczylaby sie zapewne w ponowny kryzys,

tym bardziej ze Wielka Brytania korzystajac

z okazji i broniac swojej dobrej

koniunktury (Cameron uwazany powszechnie

za mieczaka i zero okazal sie jednak kims

zupelnie odwrotnym !) tez moglaby oglosic

wyjscie ze wspolnoty .Poniewaz jestem

"realnym optymista" sadze ze Grecy jednak

do tego nie dopuszcza,tym bardziej ze

ostatnio zaczeli juz nawet wychodzic na plus

i pokazali pierwsze wzrosty gospodarki.

Wspomniany prof.Rybinski zapewne marzy

o takiej sytuacji,bo wowczas jego zalosny

fundusz mialby szanse odrobic wszystkie straty

( zloto ponownie tez ruszyloby do gory) a on

sam znow zostalby bohaterem mediow.

Tym razem pozytywnym.

Ponizej fragnent obcej analizy z watkiem

greckim:

"Grecja znów straszy rynki
DM AFS - Biznes
10 Gru 2014,
9:10


Potężne spadki na giełdzie w Atenach

 oraz silna przecena na peryferyjnych

rynkach obligacji i parkietach w całej

 Europie. Temat wyjścia Grecji ze strefy euro

 ponownie aktualny. Lokalnym zawirowaniom

 za oceanem nie poddają się rynku w USA.

Kolejne dane wskazują na dalsze rozpędzanie

 się tamtejszej gospodarki.

Wydarzeniem wtorku była informacja o wzroście napięcia politycznego w Grecji.
Tamtejszy premier, A. Samaras, nieoczekiwanie poprosił parlament o wcześniejsze
wyznaczenie nowego prezydenta. Już w grudniu, a nie jak pierwotnie planowano w
lutym. Decyzja ma być odpowiedzią na rosnącą presję ze strony opozycji, by
rozpisać wcześniejsze wybory parlamentarne. Istnieje groźba, że jeśli nie uda
się wyłonić nowego prezydenta, wybory ogólne będą musiały zostać przeprowadzone.
Tymczasem w sondażach prowadzi skrajnie lewicowa, populistyczna partia Syriza,
która głosi natychmiastowe zerwanie wynegocjowanej z tzw. troiką (Międzynarodowy
Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska) umowy pomocowej
(bailout), czego konsekwencją będzie bankructwo i nieuchronne wyjście Grecji ze
strefy euro.

Rynki bardzo gwałtownie zareagowały na niespodziewaną decyzję premiera.
Główny indeks giełdy w Atenach spadł o ponad 12,5 proc. - najwięcej od załamania
z 1987 r. Szczególnie silnie potaniały greckie banki. Na rynku długu dochodowość
papierów z krótkiego końca krzywej przewyższyła rentowność obligacji o długim
terminie zapadalności. Rentowność 3-letnich papierów skoczyła o 150 pb. do 7,90
proc., 10-latek wynosi do 7,75 proc. Na rynku walutowym póki co spokojnie. Przez
całą wczorajszą sesję euro zyskiwało na wartości w relacji do dolara. Kurs
EUR/USD (EURUSD, 1.23801 +0.02%, News) osiągnął najwyższy poziom od czwartkowego
posiedzenia EBC (1,2450). Spadki pojawiły się jednak na większości europejskich
parkietów. Szczególnie mocno traciły indeksy peryferyjnych krajów regionu.

Zrealizowanie skrajnie pesymistycznego scenariusza wyjścia Grecji ze strefy
euro miałoby fatalne skutki dla odradzającej się po raz wtóry europejskiej
gospodarki. W takiej sytuacji niewielkie znaczenie miałoby podjęcie dodatkowych
działań ze strony banku centralnego. Straty banków na greckich aktywach wymuszą
konieczność dokonania ogromnych odpisów, co na długie miesiące zahamuje proces
odbudowy akcji kredytowej w Europie.

Wcześniejsze wybory parlamentarne nie zostaną zwołane, jeśli uda się wyłonić
nowego prezydenta. Kandydatem wysuniętym przez premiera jest były komisarz
europejski S. Dimas. By zostać wybranym, pretendent potrzebuje uzyskać
kwalifikowaną większość 180 głosów. Rządząca koalicja dysponuje jedynie zwykłą
większością 155 parlamentarzystów. Premier liczy na poparcie deputowanych z
mniejszych partii, którzy zagłosują za wysunięta przez niego kandydaturą, by
uniknąć kompromitacji oraz politycznej i finansowej katastrofy w przypadku
wygranej partii Syriza.

-------------

A tak wyglada sytuacja na GPW ok. 10.24 czasu

Warszawy ,spadki nie sa duze.(Jeszcze)



 -------------

Gielda w Atenach przezyla najwiekszy

spadek od 1987 roku

http://www.bloomberg.com/news/2014-12-09/worst-greek-stock-slump-since-1987-proves-bears-right-options.html

Przypominam tez,ze ostatnie 2 sesje

w tym roku,te miedzy Swietami a Nowym

Rokiem juz sie nie zalapia do rocznego

rozliczenia (potrzeba 3-ch dni roboczych !).

Jesli wiec ktos naprzyklad chce zrobic

prywatna "krotka sprzedaz" to znaczy teraz

sprzedac akcje ze strata (jesli ma takie)

zeby obnizyc podatek

do zaplacenia (jesli oczywiscie cos w ciagu roku

zarobil) a potem je taniej na spadkach (beda)

odkupic,to teraz wlasnie jest juz najwyzszy czas.

-



10:24, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
piątek, 05 grudnia 2014

Senat za zmianą wysokości

depozytu w ustawie o

"krótkiej sprzedaży"

z 2 na 1 proc.

Wysokość tzw. depozytu

 zabezpieczającego będzie nie

mniejsza niż 1 proc. wartości

nominalnej instrumentu finansowego

 - zakłada jedna z poprawek Senatu

do ustawy o obrocie instrumentami

 finansowym. Sejm uznał wcześniej,

 że depozyt miałby być 2-procentowy.

Senat zaproponował w czwartek kilka poprawek do uchwalonej niedawno przez Sejm nowelizacji ustawy o tzw. krótkiej sprzedaży.

 

Krótka sprzedaż to strategia inwestycyjna polegająca na sprzedaży papierów wartościowych niebędących własnością sprzedającego. Inwestor przewidując, że cena danego papieru wartościowego spadnie, zobowiązuje się do jego zbycia. Jeśli jego oczekiwania się sprawdzą, osiągnie zysk stanowiący różnicę między kwotą uzyskaną ze sprzedaży (po kursie wyższym) a kwotą, za jaką dokonał zakupu papieru wartościowego. Dzięki takiej strategii zarabia na spadkach kursów papierów wartościowych.

 

Sejm przegłosował w ustawie zapis, którego celem jest zwiększenie ochrony inwestorów na rynku walutowym - to ograniczenie wskaźnika tzw. dźwigni finansowej, wynikająca z tego, że wysokość tzw. depozytu zabezpieczającego jest nie mniejsza niż 2 proc. wartości nominalnej instrumentu finansowego. Miałoby to dotyczyć inwestorów indywidualnych korzystających z krajowych firm inwestycyjnych.

 

W Senacie dyskusję wywołała propozycja, by wysokość depozytu zmniejszyć do 1 procenta. Jak relacjonował sprawozdawca ustawy Kazimierz Kleina (PO), senatorowie popierający poprawkę o zmniejszeniu depozytu do 1 procenta uznali, że utrzymanie wprowadzonej przez Sejm wysokości 2 procent spowoduje, iż polskie firmy maklerskie, których to będzie dotyczyć, znajdą się w gorszej sytuacji niż działające na polskim rynku firmy zagraniczne.

 

Wątpliwości senatorów w jakimś stopniu podzieliła wypowiadająca się w imieniu rządu wiceminister finansów Dorota Podedworna-Tarnowska. Przekonywała, że obniżenie depozytu do 1 proc. będzie powodować "bardzo wysoką dźwignię finansową". Tymczasem rząd za "słuszny kierunek" uznał ochronę klienta indywidualnego.

 

Jednocześnie, jak przyznała, nie wykazano większej korelacji między wysokością depozytu, a gwarancją ochrony klientów przed stratami. Tymczasem wprowadzenie ograniczeń dla biur maklerskich zarejestrowanych na terenie RP może oznaczać zachwianie konkurencyjności "między firmami działającymi z licencją i bez licencji". "Dlatego należy się zastanowić, czy 2-proc. depozyt nie będzie za wysoki" - mówiła Podedworna-Tarnowska.

 

Artykułu w wersji sejmowej bronił natomiast szef KNF Andrzej Jakubiak. "Ryzyko jest immanentną cechą rynku kapitałowego" - mówił. "Nie chodzi o to, by nikt nie przegrywał, ale chodzi o to, by ograniczyć straty, jeśli inwestor przegrywa" - dodał.

 

Utrzymanie 2 proc. depozytów zwiększy, zdaniem Jakubiaka, ochronę indywidualnych osób fizycznych bez doświadczenia. "Chodzi nam o zwykłego Kowalskiego czy Malinowskiego, który jest inwestorem bez doświadczenia" - mówił. Ewentualne łamanie prawa przez podmioty zagraniczne, dające im przewagę konkurencyjną - przekonywał Jakubiak - zawsze można zaskarżyć do instytucji nadzorczych w ich krajach. KNF ma takie uprawnienia - dodał.

 

Senatorowie jednak niemal jednogłośnie zmniejszyli wysokość depozytów do 1 procenta.

 

Celem zmian w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi jest dostosowanie polskich przepisów o tzw. krótkiej sprzedaży do rozwiązań przewidzianych w rozporządzeniach Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Przewidują one szereg uprawień nadzorczych, np. w sytuacji poważnego zagrożenia stabilności finansowej. Organy nadzoru rynku mogą wtedy ograniczyć transakcje krótkiej sprzedaży i swapów ryzyka kredytowego.

 

Unijne przepisy odnoszą się również do transakcji zawieranych w celu przenoszenia ryzyka kredytowego związanego z długiem państwowym (tzw. transakcje swapów ryzyka kredytowego z tytułu długu państwowego) oraz transakcji na instrumentach pochodnych, które są przedmiotem obrotu poza rynkiem regulowanym.

 

W ustawie zapisano też, że w Polsce organem nadzorującym przestrzeganie przepisów unijnych rozporządzeń dotyczących m.in. krótkiej sprzedaży będzie Komisja Nadzoru Finansowego. Będzie ona mogła interweniować na rynku – nakładać ograniczenia i zakazy na transakcje krótkiej sprzedaży i swapów ryzyka kredytowego "w sytuacji zagrożenia dla stabilności finansowej". Przewidziano także możliwość nakładania kar i środków administracyjnych za naruszenia przepisów; od 500 tys. zł do 1 mln zł albo 10 proc. przychodu, jednak nie więcej niż 10 mln zł. (PAP)

 --------------------------

GPW rozważa uruchomienie

 platformy foreksowej

Giełda Papierów Wartościowych

 pracuje nad uruchomieniem w

przyszłości platformy foreksowej -

 poinformował w czwartek podczas

 posiedzenia komisji sejmowej

 Paweł Tamborski, prezes GPW.

"Pracujemy nad pomysłem, by uruchomić na naszej platformie również platformę foreksową, abyśmy byli w stanie zaoferować dostęp do ryzyka związanego z obrotem walutami, ale za wcześnie by o tym mówić" - powiedział Tamborski.

 

Wskazał, że platformy tego typu stanowią konkurencję dla warszawskiej giełdy, część inwestorów indywidualnych się tam przenosi. 

 

"Widzimy możliwość rozwoju, bazując na tym, że mamy nowoczesną technologię, pracowników i dużą wiarygodność" - powiedział prezes.(PAP)

07:13, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
czwartek, 04 grudnia 2014

ING IM: Japonia najatrakcyjniejsza

w 2015 r., Polska ponadprzeciętna

 w regionie
 Biznes
4 Gru 2014,
11:29


Warszawa, 04.12.2014 (ISBnews) - Najatrakcyjniejszym i
najbezpieczniejszym rynkiem dla inwestycji w 2015 r. będzie Japonia, uważa Head
of Multi-Asset ING Investment Management Valentijn van Nieuwenhuijzen. Według
niego, rynki wschodzące są nadal ryzykowne, ale rynek akcji wydaje się
atrakcyjniejszy od obligacji. W tym zestawieniu Polska zdecydowanie wybija się
ponad region. "Jesteśmy świadkami najbardziej stabilnego odbicia gospodarczego
od kryzysu 2008 r. Dlatego rok 2015 jest najlepszym momentem, by zainwestować
środki gromadzone dotąd w bankach na rynku kapitałowym" - powiedział van
Nieuwenhuijzen na konferencji prasowej.

Według niego, w bardziej rozwiniętych gospodarkach widoczny jest wzrost
zamożności przedsiębiorstw, a ich konsekwencją jest coraz większa liczba fuzji i
przejęć oraz wyższe nakłady na inwestycje. Spółki w okresie wzrostu
gospodarczego wolą bowiem inwestować niż np. wypłacać dywidendy. "W takim
momencie pojawiają się zawsze obawy o powstawanie kolejnej bańki, ale jest to
przedwczesne i ja się tego nie obawiam. Mówi się o tym szczególnie w przypadku
obligacji, ale w tym wypadku premia za ryzyko jest stosunkowo wysoka" - wskazał
van Nieuwenhuijzen.

Head of Multi-Asset ING uważa jednak, że ryzykiem mogą być papiery
korporacyjne, których ceny są obecnie wygórowane przy dużym ryzyku kredytowym.
"Z globalnego koszyka jako najatrakcyjniejsze wskazujemy na papiery japońskie.
Dobra polityka rządu i banku centralnego zapewnia stabilny poziom rentowności
obligacji, a odpowiedzialne zarządzanie spółkami powoduje niski poziom ryzyka
przy inwestycjach w akcje japońskich przedsiębiorstw" - poinformował.

Van Nieuwenhuijzen zauważył natomiast, że na rynkach wschodzących sytuacja
wygląda nieco inaczej. Mimo słabszego od oczekiwań wzrostu gospodarczego i ryzyk
związanych z wysokim poziomem zadłużenia są to nadal jest to atrakcyjne miejsce
do inwestowania. "Nie widzimy co prawda objawów bańki na papierach wartościowych
oraz dłużnych, ale wydaje się, że bezpieczniejszą opcją są inwestycje w akcje.
Szczególnie z powodu długotrwałej deflacji w Europie oraz w Chinach" - zaznaczył
Van Nieuwenhuijzen.

W tym zestawieniu polski rynek wydaje się znacząco lepszy i bezpieczniejszy
na tle innych wschodzących. Nie ma bowiem dużego ryzyka ekonomicznego, także
ryzyko rozszerzenia konfliktu zbrojnego poza Ukrainę wydaje się
nieprawdopodobne. "W naszych analizach Polska jest oceniana bardzo wysoko,
znacznie ponad pozostałe kraje w regionie" - podsumował Van Nieuwenhuijzen.

--------------------------

14:29, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
poniedziałek, 01 grudnia 2014

Tak wynika z ciekawego tekstu pod tym linkiem.

http://money.cnn.com/2014/11/30/investing/sell-stocks-check-junk-bonds/index.html

Gdy inwestorzy zauwaza ,ze kursy spolek smieciowych

zaczynaja spadac,jest to sygnal do odwrotu

z gieldy.Wielcy inwestorzy przechodza na

papiery wartosciowe inne niz spolki,szczegolnie

obligacje.Zaczynaja najpierw od pozbywania sie

akcji spolek smieciowych lub jak u nas

"groszowych" ,by nastepnie zaczac wyprzedawac

pozostale,

w tekscie mamy przyklady z przeszlosci

i z ostatnich ,wielkich korekt na rynkach akcji.

Taki tekst na tak waznym portalu moze byc

wlasnie sygnalem dla wielu drobnych

inwestorow; jak na razie,w poniedzialek

o 7-j rano czasu Warszawy rynek przedsesyjny

w USA jest na czerwono,choc spadki sa niewielkie

i zupelnie normalne.Jak na razie.



-----------------------------------



07:18, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
środa, 26 listopada 2014

Od dna w 2009 roku rynek akcji USA zrobil juz

prawie 200 % i wciaz ma chec rosnac dalej.

Nawet najwieksi sceptycy przestali wiescic

krach na gieldach ,tym bardziej ze gospodarka

USA wchodzi w faze ekspansji a dane sa coraz

lepsze.Ropa tanieje i powinna jeszcze taniec,a

z tego powodu Rosja stracila juz ponad 140 mld dolarow

i traci codziennie coraz wiecej,co zmusilo juz

tamtejsze wladze do obciecia o ponad 10 % wydatkow

i korekty budzetu.To wydaje sie hamowac zapedy

Putina;ostatnio wycofal ponad 1000 swoich

zolnierzy z Donbasu.Uspokojenie wokol Ukrainy

takze sprzyja wzrostom na gieldach a tania ropa

wspomaga rozwoj gospodarki swiatowej.Coz wiec

nas czeka w nastepnym roku ? Tu zdania sa rozbiezne,

ale wiekszosc wciaz oczekuje ,ze rynki zamkna sie

na koniec roku wyzej niz obecnie,choc skala tych

ewentualnych zwyzek jest niewielka,w porywach

do + 9 %

Ponizej prosty diagram pokazujacy jak przewiduja

koniec roku 2015 wielkie instytucje finansowe,

w odniesieniu do zamkniecia w ostatni piatek.

-----------------

Gdyby tak sie stalo,leglyby w gruzach wszystkie

tak pracowicie latami tworzone teorie o cyklach

koniunktury,powtorzeniach hossy i bessy i podobne.

Juz teraz jestesmy dawno po wyznaczonym przez te teorie

terminie kolejnej bessy i nic na razie nie wskazuje,zeby

sie miala pojawic.

Tak krytykowane przez wszystkich "drukowanie dolarow'

okazalo sie skuteczne,podobnie jak sciecie stop do zera

czy nawet czasowo przejscie na ujemne.

Laureatom nagrody Nobla za ekonomie powinni odebrac

nagrody,bo NIC nie jest tak,jak sie wydawalo.

Obecnie NIKT nie jest w stanie przewidziec,co sie stanie

chocby za tydzien,a co dopiero za rok.Tak wiec ,jak zawsze.

drobni,indywidualni inwestorzy musza liczyc TYLKO na

wlasne umiejetnosci i ja tez nie czuje sie na tyle

pewnie,zeby komus z cala pewnoscia cos doradzic.

Zreszta zawsze pisalem,ze staram sie dzialac w rytmie

Day Trading ,co w duzym stopniu eliminuje zastanawianie sie,

co sie stanie w dalszym terminie.

Oczywiscie w D.T tez zdarzaja sie wpadki i czasem zostaje

z akcjami,ale poniewaz dzialam tylko na spolkach

placacych dywidende regularnie i wysoko,wiec to nie jest

jakis duzy problem.



 

06:24, credit-suisse , Rozmaitosci
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
DZIEN NOC na wulkanie El Teide,Tenerife